1 marca 2010

O Szymborskiej bez przesady [Chwilami życie bywa znośne, TVN]


 
Film o Szymborskiej zauroczył mnie i rozbawił. Na blogu Biała Fabryka ktoś napisał w komentarzu, że ten program to banał. A ja jestem pod urokiem tego "banału"; według mnie realizacja miała na celu pokazać noblistkę jako zwykłego, choć nie zwyczajnego człowieka. Film nie rościł sobie pretensji do bycia wielką antropologiczną rozprawą o wybitnej poetce. Lekki, pozbawiony nadęcia, patosu i silenia się na wielkość. Momentami rozbrajający.  I właśnie taką Szymborską zobaczyłam. Skromną, ze swoimi uroczymi, rozbrajającymi fanaberiami i nawykami. Szymborską sprowadzoną z piedestału, na którym nie jest jej wygodnie i który jej doskwiera. A jednocześnie kobietę nietuzinkową, mądrą, obdarzoną błyskotliwym poczuciem humoru i charyzmą. Nagroda Nobla – jak stwierdził żartobliwie Jerzy Pilch – podzieliła jej życie na dwa etapy: przed katastrofą i po katastrofie. To prestiżowe wyróżnienie – przynajmniej ja tak zrozumiałam – wywarło na nią olbrzymią presję. Przez dwa lata od jego otrzymania nic nie napisała. Poetka nie lubi tłumów, unika medialnego rozgłosu, wywiady ją męczą i często nie wie, co odpowiedzieć na zadawane jej pytania (to opinia Joanny Szczęsnej, dziennikarki i znajomej poetki). Ale ma grono – bardzo ścisłe – zaufanych przyjaciół, wobec których pozostaje lojalna i wierna. Z każdej podróży przywozi swoim znajomym jakiś upominek; ich wręczanie sprawia jej ogromną frajdę. Właśnie na szlaku podróży po Europie, można by rzec – podróży marzeń, została pokazana Szymborska. Widzimy ją pod tablicami z dziwnymi nazwami miejscowości; poetka uwielbia się fotografować w takich miejscach. Wiele z tych miejscowości pojawia się w jej limerykach. Jednym z najważniejszych punktów tej peregrynacji jest miasto Limerick w Irlandii, od którego pochodzi nazwa gatunku poetyckiego znanego jako limeryk. Limeryk to żartobliwy wiersz, oparty na groteskowym, absurdalnym dowcipie, mający charakter igraszki słownej, wiążący się zwykle z jakimś nazwiskiem lub nazwą miejscowości, groteskowa miniatura o skodyfikowanej budowie:
* pięć wersów o stałej liczbie sylab akcentowanych,
* układ rymów aabba, zwykle żeńskich,
* trzeci i czwarty wers krótsze od pozostałych (zwykle o 2–3 sylaby akcentowane),
* nazwa geograficzna w klauzuli pierwszego wersu (podstawa rymu a). 
Miłosz nie przyznawał się ponoć do tego, że napisał limeryk, bo to nie jest wielka twórczość. A Szymborska pisuje limeryki i nie wstydzi się przyznać do tego, że uprawia tzw. plugawą poezję, mało tego, możemy się przy niej zaśmiewać podczas lektury tomiku "Rymowanki dla dużych dzieci" jej autorstwa:


Pewien młody wikary w Lozannie
Lubił chodzić w rozpiętej sutannie.
Lecz na widok kardynała
Gasła w nim fantazja cała
I zapinał się starannie.

albo:

Raz pewna dama w Lubomierzu
Tarzała swego gacha w pierzu.
"Czemu to czynisz?" – jęczał gach,
A ona na to dictum: "Ach,
zbyt goły jesteś, Kazimierzu..."

Poetka marzyła o spotkaniu z trzema osobami: Woodym Allenem, Vacłavem Havlem, Jane Goodall. W filmie pojawiają się te podziwiane przez noblistkę postaci. Każda z nich opowiada o swoich wrażeniach związanych z poezją i osobą noblistki. Ujął mnie zwłaszcza Woody Allen, poruszony takim wyróżnieniem. Reżyser ceni poezję Szymborskiej; wypowiadał się o poetce ciepło i z sympatią. Szymborska lubi przygotowywać swoim znajomym wyklejanki, takie swoiste kolaże z wycinków z gazet, które układają  się w zabawną opowieść o obdarowywanym. Allen, otrzymawszy taki niecodzienny upominek, był wzruszony. Autentycznie. Być może to kokieteria, ale mistrz autoironii powiedział, że ten prezent, to wyróżnienie więcej dla niego znaczy niż statuetki, o które zabijają się gwiazdy. O poetce wypowiadali się także m.in. filozof i pisarz Umberto Eco, polscy pisarze i poeci, przyjaciele i znajomi noblistki Jerzy Pilch, Ewa Lipska, Bronisław Maj, Michał Rusinek. Byłam zaskoczona, gdy okazało się, że poetka uwielbia kicz. Od lat gromadzi najprzeróżniejsze bibeloty i potrafi się nimi zachwycać jak dziecko. Jerzy Pilch z wyrozumiałym uśmiechem stwierdził, że tak genialna poetka ma do tego prawo, choć on nie ocenia tej fanaberii Szymborskiej i się pod nią nie podpisuje. I oto pojawia się paradoks; noblistka, która hołduje kiczowatym drobiazgom, jednocześnie niefrasobliwie traktuje nagrodę otrzymaną od komitetu noblowskiego. Nie pamięta, gdzie ją schowała. W końcu po żmudnych poszukiwaniach okazało się, że trzyma medal w jednej z górnych szuflad w swoim mieszkaniu, ale w której... to już nie miało znaczenia. Czy to takie ważne? No cóż, przyznaję, że nie tak to sobie wyobrażałam. Sądziłam, że TAKIE nagrody trzyma się gdzieś na honorowym miejscu. Byłoby szkoda, gdyby nagroda zapodziała się gdzieś na dobre. Szymborska nie unika też rozmowy o swoim młodzieńczym socrealistycznym epizodzie poetyckim. Dla mnie ten epizod jest nieważny. Lubię jej poezję, a po tym filmie polubiłam również autorkę, nie tylko jako wielką poetkę, ale też jako interesującego, skromnego, sympatycznego człowieka, który z dystansem odnosi się do swojej "wielkości". Żałowałam, że reklamy co chwila przerywały emisję filmu. Jak zahipnotyzowana, nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła oglądać go dalej...
Niejaka Jolanta ze Śląska
Krzyknęła: oto Szymborska!
Film obejrzała,
Recenzję spisała.
Niech czyta ją "cała Polska". ;-D

50 komentarzy:

  1. Szymborska wielką poetą i człowiekiem wielkim jest! Jak dostała nagrodę Nobla byłam akurat w Szwecji. wszędzie wisiały jej plakaty w oparach papierosowego dymu...
    I pamiętam wywiad przeprowadzony z Andrzejem Nipapietamnazwiska, szwedem, który tłumaczył jej wiersze na szwedzki. Powiedział wtedy coś takiego: Kiedy poznałem wiersze Szymborskiej pomyślałem, że z ta kobietą, można tylko tańczyć. jak skończyłem tłumaczenie, to doszedłem do wniosku, że ja właściwie nic innego nie robiłem, tylko tańczyłem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Żałuję, że nie oglądałam, ale uważam, że był emitowany zbyt późno! Przecież nie jest to żaden film dla dorosłych, a więc dlaczego nie mógł być puszczony o przyzwoitej porze? A Twój limeryk an końcu, to dobra puenta! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nivejko,
    te plakaty pojawiały się też w filmie. Zresztą sama poetka często była filmowana z papierosem w ręku. Ona jest uzależniona od poezji, malarstwa Rembrandta i Vermeera, kiczowatych bibelotów, "miłości" do Gołoty i od papierosów. :-)

    Matyldo,
    mimo że film był bardzo ciekawy, przekorny, lekki, nie jest to jednak czysta komercja, więc i pora emisji taka późna. Ale mają go powtarzać bodajże w czwartek, tylko nie wiem, o której.
    A ten mój limeryk to taka mała zachęta; może ktoś zechce odpisać limerykiem... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem fanka palenia, ale są ludzie którzy po prostu dobrze wyglądają z papierosem. Na przykład ONA :) I w jej przypadku to jest nawet jakieś naturalne:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oprócz poezji- dystans do świata i poczucie humoru, to właśnie w niej cenię.:)Gdybym mogła wybierać, w mojej trójce osób, które koniecznie chciałabym poznać tez byłby Woody Allen. Reportaż uroczy, wcześniej miałam okazję obejrzeć to jak był kręcony:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak. Szymborska mnie ujęła. Naprawdę trudno było oglądać ten film bez uśmiechu. Mimo wieku jest niesamowicie dziarska, żywotna; skojarzyła mi się z takim żwawym skrzatem, wiecznie z papierosem w dłoni, uśmiechem na ustach i błyskiem w oku. Sypiącym limerykami jak z rękawa. Może to tylko taka kreacja na potrzeby filmu, ale Szymborska była tu naprawdę urocza :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żałuję, że nie dotrwałam :( swoją drogą, żyjemy w jakimś głupim kraju, w którym TAKIE programy, programy o TAKICH ludziach pokazuje się o tak późnej godzinie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Moni, witaj. :) Zgadzam się z Tobą. Film ma mieć powtórkę w czwartek, ale o godz. O.30. Jeszcze bardziej absurdalna pora. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Taak! Fajnie się oglądało... tylko reklamy denerwujące na maxa...

    OdpowiedzUsuń
  10. Robert Gutowski z Warszawy,
    Dość miał cielesnej strawy,
    Obejrzał Szymborską,
    Z poezji zakąską,
    Niegroźne mu nawet reklamy.
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja cenię Szymborską jako człowieka, za ten dystans do życia, swoisty luz, dziwactwa:) Ale wiersze jakoś mnie nudzą. Mam wrażenie, że ona pisze wciąż ten sam tekst.

    A jeśli chodzi o kolaże, to my - dzieci internetu nazwalibyśmy to chyba poetyckiem scrapowaniem:)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja lubię jej teksty i paradoksy, nad którymi potem się zastanawiam pół godziny. Z kolei nie przepadam za bardzo późnymi wierszami Miłosza.
    A te kolaże... masz rację, to coś w rodzaju scrapowania. Ciekawe, czy Allen powiesi sobie ten scrapowy prezent od Wisławy gdzieś na ścianie w domu... :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Film był fantastyczny. Ubawiłam się co nie miara i bynajmniej nie była to błaha rozrywka. Minus faktycznie należy się tylko tvn'owi za późna porę emisji, poprzedzoną jeszcze filmem, który stacja puszcza po raz enty ( na pewno na palcach obu rąk zliczyć się tego nie da). Rozumiałabym jeszcze gdyby to była sobota, ale nie bo to trzeba dać miejsca na "hity" kinowe. Ludzie inteligentni i ciekawi świata przecież w ogóle nie pracują, tylko siedzą i poszerzają wiedze o 22.25 dzięki tvn :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miss Jacobs gdzieś z blogosfery,
    Piętnując medialne maniery,
    Na TVN się skarżyła,
    Komercji łeb ukręciła.
    Szymborska rulez, do cholery.

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jolanto Droga, i Ty mi mówisz, że ja pięknie napisałam, jak Ty mnie w przedbiegach pokonałaś :). A Twoje limeryki tu i tam, to mnie rozbawiły i przywróciły wspomnienia z wczoraj. Pięknie, naprawdę pięknie!!!
    Co do pory wolę nie komentować, bo szewska natura może ze mnie wypłynąć :).
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję. A limeryki... lubię się czasem pobawić słowami. Po wczorajszym filmie i wizycie w Limerick nie mogę się powstrzymać. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oh Jolanto,
    Jak ja bym chciała mieć taką władzę :-). Ale wszystko przede mną, wszak studentka psychologii mediów ze mnie.
    Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawe studia. W takim razie, kto wie, może kiedyś coś się zmieni w mediach na lepsze. :-) Oby...

    OdpowiedzUsuń
  19. Jolanta ze Śląska bloga założyła,
    Blogosferę tym czynem niezmiernie wzbogaciła,
    Mężczyzną, dziecięciem nam się pochwaliła,
    Ten pomysł z rodziną sama wymyśliła.

    Mole książkowe co rusz tu zaglądają,
    Czytają, komentują i wciąż się zachwycają.

    Miłego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pewna Agatoris z wirtualnej strefy,
    Zawitała pod Przystani skromne strzechy.
    Opór poezji pokonała,
    Piękny wiersz napisała,
    Sprawiła nam wiele uciechy! :-)


    Agatoris, dziękuję. Dziękuję. Nawet nie wiesz, jaką nam niespodziankę sprawiłaś tym wierszowanym wpisem! :-)) Pozdrawiamy Cię bardzo serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak miło, że się Wam spodobało :) Lubię, gdy dzięki mnie ludzie się uśmiechają, zwłaszcza przy poniedziałku.

    OdpowiedzUsuń
  22. Żałuję, że wolałam się wyspać bo po Twojej recenzji widzę, że warto było się pomęczyć i niedospać do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Aeljot, żałuj. Sama widzisz, jaki urok rzuciła na nas Szymborska. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. absolutnie jestem pod wrażeniem zwyczajności a tym samym ujmującego piękna, tego filmu..może właśnie dlatego, że w tym pozłacanym i nadmuchanym świecie, w jaki obecnie przyszło nam żyć, tak rzadko pamiętamy o życiu zwyczajnym.. zwyczajnym a jednocześnie tak pięknym..czy stale trzeba prowokować żeby reprezentować sobą jakąś wartość? Szymborska udowodniła, że nie.. i dlatego tak mnie wzrusza i daje wiarę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Tabu, cieszę się, że podzielasz moje zdanie. Bardzo pięknie o tym filmie napisała Virginia z blogu Karuzela kobiecego życia oraz autorka bloga Młoda pisarka czyta. Trudno się było oderwać od tego filmu. Uroczy, urzekający, wzruszający. Pozdrawiam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wielkie dzięki! To miłe dostać limeryk... Ja jednak pozostane przy podziękowaniu prozą :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Filmu nie widziałam, wielce żałuję, ale... spotkałam tę niezwykłą osobę na krakowskich uliczkach. Mijałyśmy się późnym popołudniem na pustej ulicy. Szłyśmy naprzeciw siebie, ale po przeciwnych stronach. Od razu Ją rozpoznałam, a Ona wiedziała, że ja wiem...Charyzma Jej skromnej osoby unosiła się nad nami. Skinęłam tylko głową i uśmiechnęłyśmy się porozumiewawczo. Sprawiała wrażenie zadowolonej z tak skromnego znaku podziwu dla Niej - małej, wielkiej kobiety.

    OdpowiedzUsuń
  28. Beatko, zazdroszczę Ci tego spotkania. Mam nadzieję, że będzie mi dane czegoś takiego doświadczyć. Dość często bywamy w Krakowie. Może następnym razem... Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuję za odwiedziny. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja bardzo chciałam obejrzeć film, ale nie mogłam :( Widziałam fragmenty i bardzo mi się podobało to, co widziałam. I to co piszesz, też mi się podoba. A limeryk zamykający całość - no, no, no! ;)
    A jeśli chodzi o Szymborską... Myślę, że o wielkości człowieka świadczy jego dystans do siebie samego i jego noramlność, która absolutnie nie daje się "zmieść" pod wpływem "ochów", "achów" i nagród. I niezmienność.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nadobna Sylwia z miasta Warszawy,
    Lubiła poezję noblistki Wisławy,
    Film cały obejrzeć chciała,
    Lecz tylko fragmenty widziała...
    ...A film ponoć był bardzo ciekawy.

    ;-)

    Sylwia, pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Trochę mi puenta nie wyszła... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jolu, wszystko Ci wyszło doskonale!!! Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jestem zła, bo przegapiłam. A tak bardzo chciałam obejrzeć, zwłaszcza teraz, gdy jestem świeżo po lekturze Ilga "Mój Znak", gdzie odkryłam zupełnie inną panią W.Sz.

    OdpowiedzUsuń
  34. Be.el - teraz leci na TVN Style:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Be.el, film ma być jeszcze emitowany w czwartek, ale po północy. :(

    Czarny Pieprzu, dzięki za info.

    OdpowiedzUsuń
  36. O, limerykomania! A jeszcze są lepieje, odwódki i altruiki - wszystko to w obróbce Wisławy Sz. (i bodajże jej wynalazku).
    Naród się zjednoczył (kto mógł)i Szymborską oglądał. Wśród moich znajomych - runda sms-owych przypomnień, wspólne czatowanie na 22.25.
    Chłonęłam każdy fragment filmu, podobnie jak Ty i Twoi Goście. Ale Szymborską można łykać hastami. Podpatrywałam jak ogląda malarstwo - ciekawy motyw, bo po pierwsze przenika do twórczości, po drugie - taki ten jej odbiór Veermera bezpretensjonalny i zaraźliwy. A przecież łatwo o pozę, gdy odbiera się sztukę pod okiem kamery. Pozdrawiam:)
    (tym razem bez limeryka)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jolu, ja nie oglądałam, ale za to już prawie wszystko wiem, bo Twój opis jest tak sugestywny, dowcipny i zasobny w informacje.No, ale te limeryki, które wytrząsasz z rękawa! I jaka w wielka wprawa! I jaka pióra lekkość! I widać, że nie masz dość! Ja nie celuję w tej formie, więc rymy dobieram skromnie, ale kto wie czy wkrótce i ja Cię na kolana nie rzucę! Pozdrawiam Cię Jolu bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ren, dziękuję za odwiedziny. Coś w tym jest, co napisałaś – faktycznie, naród się zjednoczył, oglądając film o Szymborskiej. :) Nie spodziewałam się takiej fali fascynacji. Ale film był naprawdę niezwykły, może inaczej – Szymborska była w nim niezwykle ujmująca i ujmująco zwyczajna. Bardzo bliska. Bez pozy.
    Pozdrawiam Cię ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  39. Fila, te moje pseudolimeryki to rzeczywiście wpływ filmu O Szymborskiej. Ale daleko im do lekkości prawdziwych limeryków i do ich specyfiki. Moje twory okołolimeryczne to tylko taka zabawa słowna. Z założenia powinny być plugawe, podszyte aluzjami erotycznymi. Ale ponieważ adresuję swoje wypociny do Gości, nie chcę nikogo urazić jakąkolwiek perwersyjną nutką. :-) Dziękuję za miły memu sercu komentarz i również ciepło pozdrawiam.

    A oto garść prawdziwych limeryków, które, uważam, są po prostu świetne (z książki Jacka Urbańskiego "Limeryki o Postaciach" – Wydawnictwo Desiderata, Warszawa 1999 r.):

    Fryderyk Chopin
    F. Chopin nawet przy stole
    Nie zważał na pań swawole.
    Dlaczego był czysty
    Względem pań ognistych?
    Bo Żelazową miał wolę.

    Stefan Żeromski
    Stefan Żeromski bezgłośnie
    Siedział na rozdartej sośnie.
    Siedział cztery pory roku
    Aż Vivaldi co stał z boku
    powiada: "Złaź! Już przedwiośnie".

    [limeryki zaczerpnięte ze strony: www.szpilki.pl].
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  40. Z chęcią oglądam wartościowe i mądre blogi. Ten właśnie taki jest.
    Będę tu z wielką chęcią wpadać. Dziękuję za odwiedzenie mojego. Takie wizyty sprawiają, że widzę sens tego co robię.
    Serdeczne ukłony!

    OdpowiedzUsuń
  41. Mota, bardzo dziękujemy. Za wizytę i za komentarz. Pozdrawiamy serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Jolu - znakomite te limeryki o Chopinie i Żeromskim, uwielbiam żart językowy i różne aluzje słowne!Dzięki za adres strony ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Fila, ja też się nimi zachwyciłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jolu, Twoja relacja przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Czuję się nieomal tak, jakbym sama ten film obejrzała. Bardzo Ci dziękuję, będę wypatrywać powtórki. Na stronie z programem TVN-u widziałam ponure wpisy osób, które ze względu na porę też nie mogły tego filmu obejrzeć, więc może się zreflektują i pokażą ponownie.
    Miłego i leniwego popołudnia!

    OdpowiedzUsuń
  45. Lirael, dziękuję.
    I ja chętnie obejrzałabym powtórkę. :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  46. Jolu dobrze, że mój Teść zachował przytomność umysłu i nagrał to CUDO! Widzieliśmy i będziemy powracać:)

    OdpowiedzUsuń
  47. Czy ja lubię i cenię Szymborską?... :) Ty już Jolu to wiesz :) Twój limeryk wspaniały!

    OdpowiedzUsuń
  48. Moni, fantastycznie. Ucałuj ode mnie Teścia. :-))

    OdpowiedzUsuń
  49. Olu, dziękuję za wizytę i tyle miłych komentarzy... jestem wzruszona...

    :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. :-)