1 kwietnia 2010

Zapraszamy na kawę do Pożegnania z Afryką... (dedykuję Mocie)

Kto by przypuszczał, że prowadzenie bloga może stać się bramą do poznawania niezwykłych ludzi i nawiązywania cennych relacji. Jeszcze parę tygodni temu uśmiechnęłabym się na takie stwierdzenie. Jeśli ktoś czytał moje minieseje z cyklu Homo internetus, bez trudu odgadnie, co mam na myśli. Sceptycyzm stopniowo ustępuje fascynacji blogosferą, a poczucie zagubienia – wrażeniu zadomowienia i odnalezienia własnego miejsca w jej cybernetycznych otchłaniach. Uwielbiam Was czytać, zaglądać na Wasze strony, rozmawiać z Wami, wymieniać się refleksjami i uśmiechami. Cieszę się na każdy ślad, który znany bądź nieznany Gość zostawia w Przystani. Lubię też zostawiać ślady w postaci swoich komentarzy na innych, bliskich memu sercu blogach. Okazuje się, że nic nie dzieje się przypadkowo – nawet w wirtualnym świecie ludzie odnajdują drogę do świata innego człowieka, do jego emocji, marzeń, lęków, do jego wrażliwości. Potrafią przedostać się poza abstrakcyjny wirtualny mur i nawiązać dialog, z którego wynikają niezwykłe historie. Jedna z nich zdarzyła się nam. Dzisiaj dotarła do nas magiczna przesyłka od Moty  z blogu (bloga) Co się dziwisz. Ekspres do kawy (z Pożegnania z Afryką – uwielbiam tam chodzić na kawę) jest uroczy! Mota, dziękujemy!!! Za niepowtarzalny smak i aromat kawy – już degustowaliśmy naszą ulubioną, cynamonową. Za życzenia świąteczne, za uroczą niespodziankę dla Tatianki (ucieszy się z tej słodkiej pisaneczki). Dziękujemy!!!
Zapraszamy na filiżankę aromatycznej kawy. Kto ma ochotę?

40 komentarzy:

  1. Ja się chętnie wproszę, bo już opis brzmi niezwykle smakowicie! :) W dodatku ten cynamon...
    Życzę Wam jak najwięcej wspaniałych, niezapomnianych spotkań. Nie dziw się, Jolu, że Twoje ciepło, subtelność i uśmiech przyciągają ludzi, to jasne jak słońce. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękny ten ekspres!

    A ja przy okazji chcę Ci, Jolanto, podziękować, że tak wiernie odwiedzasz i komentujesz mojego bloga. To właśnie Ty rozkomentarzyłaś go na dobre:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Tobą :) można poznawać ludzi :) to wspaniałe! Nigdy nie piłam tam kawy.. kupowałam tylko i wychodziłam... :) muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jolanto, czuję się zaproszona. Dziękuję :)

    Zdecydowanie jesteśmy istotami społecznymi, potrzebujemy kontaktu z drugim człowiekiem.
    Kiedyś kobiety spotykały się przy darciu pierza, dzisiaj przy kompach...Chyba każdy sposób jest dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ zazdroszczę! :)
    Piękny!
    Kawę poproszę czarną i bez cukru :)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  6. zgadzam się w pełni, mnie też ta blogosfera wciagnęła nie wiem jak, nie wiem kiedy, niedawno nie wiedziałam czy ma sens, a dzisiaj każdy ranek zaczynam od czytania ludzi, nie wiadomości

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja jednak herbatkę. Bądź jaką, bo w zacnym gronie każda smakuje :D

    OdpowiedzUsuń
  8. hmm.. piszę się na kawę :) tylko nie bardzo rozumiem jak działa ten ekspres.. co mu wystaje z dziubka?

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo to miłe! Samych cudownych chwil przy kawie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również dzięki blogowym znajomym=przyjaciołom odnajduję te uczucia i emocje, których w rzeczywistości dostaję tak mało. Też kiedyś wątpiłam, że tu można nawiązać jakiekolwiek znajomości. Dziś wiem, można! Można spotkać wspaniałych ludzi! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzień dobry po raz pierwszy i - mam nadzieję - nie ostatni. Straszna ze mnie "kawopijca" (a może powinno być "kawopijawka"?;-), toteż skuszę się, skuszę... . A cynamon i kawa, to już poezja, nie napój. Pozdrawiam. Wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej, ale dobry pomysł! A dla herbatolubnych znajdzie się miejsce? Bo ja też mam ochotę 'zwizualizować' sobie to miłe grono. Co prawda jestem tu od niedawna, ale połknęłam blogowy haczyk. Czytam Was / o Was i zgaduję, co się może kryć za tajemniczymi opisami, malutkimi avatarkami, myślami zgromadzonymi na blogu...

    OdpowiedzUsuń
  13. Kawy nigdy nie odmawiam:) Szkoda że to tak daleko:)

    OdpowiedzUsuń
  14. PeeS. Gapa ze mnie. Przypomniałam sobie, że miałam napisać, że"Pożegnanie z Afryką" to jeden z moich "najulubieńszych" filmów:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lirael,
    a zatem zapraszamy. Kawa cynamonowa z mlekiem to doskonałe remedium na zmęczenie przedświątecznym rwetesem. Cieszę się na to spotkanie. :) I dziękuję za pokrzepiające, ciepłe słowa.

    Monika(naczynie),
    mieliśmy ekspres ciśnieniowy, ale jakiś czas temu odmówił nam posłuszeństwa i musieliśmy się obywać smakiem. :) Ekspres od Moty jest nie tylko lekiem na brak dobrej kawy, ale też uroczym rekwizytem cieszącym oko. Wygląda dostojnie i wdzięcznie.
    Lubię do Ciebie zaglądać i komentować, tym bardziej że moje blogowanie zaczęło się od czytania Twojego bloga. :) Cieszę, że się mogłam na coś przydać. ;-))

    Mała Mi,
    taka integracja cieszy, chociaż wolałabym z Wami pobiesiadować przy prawdziwej kawie w prawdziwej kafejce Pożegnanie z Afryką. :) Kto wie, może kiedyś... A degustację kawy w tej kawiarni – polecam.

    Beatko,
    witaj w kawowym gronie. :) Może nie wyobrażam sobie naszego spotkania przy darciu pierza, ale przy malowaniu pisanek i przy kawie... jak najbardziej. :) Tymczasem mamy spotkania wirtualne – i dobrze, bo nie ma znaczenia odległość i bariera topograficzna. W każdej chwili możemy cieszyć się naszym towarzystwem. :)

    Tucha,
    czarna bez cukru. Przy kawie będzie Ci doskonale czytało Barbary Łopieńskiej "Książki i ludzie" – zainspirowałyście mnie, Ty i Lirael. Już poluję na tę książkę. Nie mogę się doczekać: kawa i pyszna lektura. To jest to!

    Aniu,
    miło mi Ciebie powitać. Z przyjemnością do Ciebie zaglądam – potrafisz ciekawie pisać. Lubię czytać Twoje miniatury.

    Bazyl,
    herbata także się znajdzie. Grzegorz jest specjalistą od herbaty, może przygotuje dla Ciebie coś smakowitego.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pani Iwono,
    bardzo nam miło.
    A to coś w dzióbku to kanalik doprowadzający pod ciśnieniem (ekspres stawiamy na małym ogniu) zaparzoną kawę z dolnej części ekspresu (pojemnik na wodę) do dzbanka. Bardzo sprytny mechanizm. :) Kawa jest wyśmienita!

    Sylwia,
    dziękujemy. :-) Cieszę się, że do nas zajrzałaś. Bardzo nam miło Ciebie gościć przy smakowitej kawie.

    Matylda,
    coś w tym jest. Czytałam Twoje ostatnie posty i widziałam, jakimi niespodziankami zostałaś obdarowana. Rozumiem teraz, co czułaś. :-)) To jest coś pięknego. Nie da się tego uczucia wyrazić słowami.

    OdpowiedzUsuń
  17. Anulko,
    witaj. :) Ja także mam nadzieję, że zawitałaś u nas nie po raz ostatni. :) W Pożegnaniu z Afryką bardzo smakowała mi także kawa kokosowa, ale cynamonowa jest chyba najbardziej kusząca.
    Życzę smacznego. :)

    jjon,
    dla Ciebie, tak jak dla Bazyla, znajdzie się także miejsce przy naszym dużym stole. Grzegorz już przygotowuje herbatę. Miło nam, że będziemy ją degustować wspólnie z naszymi miłymi gośćmi. :)

    Nivejko,
    film "Pożegnanie z Afryką" to także jeden z moich ulubionych filmów. Cudownie napisała o nim na swoim blogu Ren-Tamaryszek. Sieć kawiarenek Pożegnanie z Afryką nawiązuje do tego filmu nie tylko nazwą. Ale więcej o pijalni kawy możesz przeczytać na blogu Moty. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. I mnie jakoś miło zrobiło się ostatnio w sieci. Choć nie mam czasu na wyszywanie a tym samym nie mam co pokazywać na swoim blogu to codziennie wpadam poczytać co i jak na blogach, które mam dodane do ulubionych. Sieć wciąga ;)
    "Pożegnanie z Afryką" to piękny film. I chyba jest jedynym filmem, który nie wywołuje u mojego męża zniechęcenia jak chcę oglądać go po raz kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Aeljot, blogowanie ma swoje uroki, ale też pochłania mnóstwo czasu. Jeśli już ktoś się zdecydował na pisanie bloga, jest skazany na to, by poświęcać mu dużo energii, pracy i czasu. Pielęgnowanie relacji w blogosferze wymaga zaangażowania. Tak jak w życiu. Czasami trudno pogodzić wszystkie obowiązki: wirtualne i realne, zwłaszcza przed świętami. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. W drodze do drugiego człowieka jest tyle przeszkód. Opór materii to nie wystarczający powód, żeby tej drogi nie pokonać.
    Ja również otrzymuję bardzo dużo miłych słów od blogowiczów i z każdego słowa cieszę się jak dziecko.
    Jolu, bardzo się cieszę, że zajączkowy prezent przypadł Wam do gustu i smaku :)
    Niech Wam dobrze służy i parzy tylko dobre chwile wraz ze smaczną kawą.

    I pamiętaj! Kawa nie zaparzy się, gdy nie ma w środku wody. Wiem to z całą pewnością- sprawdziłam. Zapach palonej gumy z firanek można wywabiać cytryną :D.

    OdpowiedzUsuń
  21. Blogowanie to fenomen in statu nascendi.
    To, co początkowo było dla mnie rodzajem eksperymentu powodowanego ciekawością, przetrwało i nabrało formy jeszcze jednego rodzaju autoekspresji. Kontakt z wirtualnymi znajomymi bywa niekiedy źródłem fantastycznej inspiracji. Jednakże jest to zjawisko tak bogate i złożone, że trudno go opisać w kilku zdaniach (tak a propos - ciekawy jest wpis Homo inrernetus).

    Nie bez przyczyny zagląda tu do Was (i zostawia swój ślad) take wiele osób.
    Myślę, że (tak samo jak i mnie) wszystkich przyciąga tutaj Wasza mądrość, wyrozumiałość, "normalność", przychylność, otwartość...
    Wszystkiego Dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  22. Przyznaję, Monika, że tych przeszkód w drodze do adresata było nad wyraz mnóstwo. Twoja magiczna przesyłka wykonała dwa pełne okrążenia od nadawcy do adresata, który z powodu swojego roztrzepania podał Ci błędny adres. Na szczęście paczuszka nie zaginęła. I po długiej peregrynacji dotarła do celu. Upragniona i wyczekana. Wspaniała niespodzianka! Tak jak pisałam w jednym z wcześniejszych komentarzy, ekspres nie tylko jest źródłem pysznej kawy, ale też pięknie i wdzięcznie się prezentuje. Monika, dziękujemy Ci bardzo, bardzo serdecznie!!! :)

    Będę pamiętać o Twojej przestrodze. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Logosie Amicusie, tak się cieszę, że udało Ci się otworzyć naszą stronę – były wcześniej jakieś kłopoty techniczne, stąd powrót do wcześniejszego szablonu, aby nie potęgować tego niepożądanego utrudnienia.
    Miałam podobne do Twoich odczucia na temat blogowania. U mnie pisanie bloga również było formą eksperymentu i nawet w pewnym momencie chciałam zaprzestać blogowania i po prostu skasować bloga – jeszcze na etapie, gdy nie byłam tak mocno zaangażowana w jego pisanie jak obecnie. Relacje z innymi blogowiczami i wiele ciepłych słów sprawiły, że postanowiłam kontynuować blogowanie. I dla mnie blog stał się formą autoekspresji. :) Logosie, miło mi czytać tyle przychylnych,serdecznych słów. Bardzo dziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękna kawiarka :) pewnie smaczna kawa, ściskam dziewczyny :)

    i poproszę filiżankę aromatycznej z Waszymi snami :)

    buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  25. zapachnialo cynamonem,ach...:)

    Ja rowniez bardzo sie ciesze z wszystkich moich blogowych znajomosci.Poznalam juz tyle ciekawych osob!Uwielbiam czytac te krotkie, smieszne nieraz historyjki,albo te pelne zadumy i glebokich mysli...
    Pozdrawiam Cie Jolu bardzo serdecznie,usciski dla Tatianki posylam i zycze Twojej Rodzinie Wesolych Swiat!

    OdpowiedzUsuń
  26. Margo,
    proszę. Smacznego. :)

    Emocja,
    dziękujemy za życzenia. I za uściski dla Tatianki. Radosnych Świąt dla Ciebie i Twoich bliskich. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. W Pożegnaniu z Afryką spędziłam niepowtarzalne chwile.
    Szkoda, że ją w Gliwicach zamknęli...:)
    Dzbanek cudny:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Blog, moim zdaniem, nie miałby większego sensu, gdyby nie umożliwiał kontaktu z drugim człowiekiem (bo tylko w relacji z innymi ludźmi jesteśmy w stanie się spełnić).
    Dlatego tak ważna jest wg mnie ta blogowa interakcja. To właśnie ona tchnie w bloga życie. (A emocje "wirtualne" wcale nie są słabsze od tych, których dostarcza nam tzw. "świat realny"... czasem nawet mocniejsze :) )
    Blogowanie może też być wspaniałym sposobem na wzbogacenie swojego świata - także dlatego, że umożliawia nam poznawanie nowych ludzi.
    Nakłada też na nas pewną - wcale nie bagatelną - odpowiedzialność (m. in. za styl, w jaki to robimy - bowiem w ten sposób ustalamy niejako kanon, czy też standard wirtualnej przestrzeni, w jakiej chcemy przebywać).

    OdpowiedzUsuń
  29. Ida, żałuję, że w Bielsku nie ma "Pożegnania z Afryką". Ale w Olsztynie, gdzie mieszkałam przez kilkanaście lat, wizyta w "Pożegnaniu..." to był rytuał... na wspomnienie tej kawiarenki otula mnie charakterystyczny kawowy zapach, którym przesiąknięta była ta pijalnia kawy. Pozostały wspomnienia. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Logosie, myślę podobnie. Bloga nie pisze się tylko dla siebie. Idea bloga opiera się jednak na interakcji z innymi, tworzą go ludzie, wszyscy użytkownicy, zaglądający, komentujący, czytający, nie tylko właściciel bloga. Mnie szalenie cieszą te interakcje, te emocje, które są efektem dialogu, polaryzacji odmiennych refleksji i rozmaitych opinii na ten sam temat. :) To jest inspirujące.

    OdpowiedzUsuń
  31. Mnie nie trzeba zapraszać do kawy, lecz wołami odeń odciągać ;] Jestem szatan na zapach kawy, a Pożegnanie z Afryką jest moją ulubioną kawiarnią. W niej to, mieszkając jeszcze na Śląsku, przesiadywałam długie, jesienno-zimowe popołudnia, gapiąc się bezczelnie zza okna na spieszących dokądś przechodniów. Chyba mam naturę podglądacza ];]- A cynamonowa, o której piszesz, należy do moich najulubieńszych... no, zaraz po kawie Lavazza XD
    Widzę wokoło zmiany... a zmiany są dobre, dotleniają nasze rozleniwione neurony. Zgodzić się też z tobą muszę, że gdyby nie blogosfera, czas spędzony na tym łez padole byłby nie do zniesienia i z pewnością już dawno poszukałabym jakiejś spróchniałej gałęzi. Ale na serio... To zaszczyt móc poznać tak miłych, kulturalnych, bogatych wewnętrznie - duchowo znaczy się - ludzi; wymieniane komentarze wprawdzie nie zastąpią kontaktu z drugim człowiekiem w realu, ale na pewno są o wiele bogatsze i przemyślane. Dlatego dziękuję ci za te miłe słowa, miło wiedzieć, że przebywanie z nami sprawia ci - wam - radość. Oby zawsze tak było, bez względu na zmieniające się pory naszych nastrojów.

    Niech ci się szczęści, droga Jolu, spokojnych i rodzinnych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jolu, biegnij czym prędzej na stronę Biblionetki, właśnie przeczytałam tam wspaniałą wiadomość na temat Twojej recenzji! Hurrrrra!!!! :) Z całego serca Ci gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jolu, Grzegorzu, Tatianko,
    pozdrawiam świątecznie :) Zanim forsycja da się podpatrzeć w złotym deszczu, fiołki lub żonkile będą się nadawać na uprowadzenie do wazonu - niech się Wam przydarza jak najwięcej wiosennych chwil i nastrojów. A Święta niech niosą to, co niezmiennie: Nadzieję i Obietnicę.

    ps.
    Gratulacje blblionetkowe (choć jeszcze nie wiem, w czym rzecz - sprawdzę)!

    OdpowiedzUsuń
  34. Anhelli, ja także jestem wielką miłośniczką kawy. Uwielbiam ten napój, oczywiście właściwie zaparzony i z dobrej gatunkowo kawy. Cieszę się, że dałaś się namówić na wspólną degustację. :)
    A co do zmian na blogu – wróciłam do poprzedniego szablonu, ponieważ dostałam masę mejli od osób, które nie mogły otworzyć naszej strony. Prawdopodobnie przyczyną była zmiana szablonu.
    Dziękuję też za ciepłe słowa. A ten mechanizm działa w dwie strony. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Lirael, dziękuję! Cieszę się bardzo. Już byłam i na stronie Biblionetki, i na Twojej, żeby Ci serdecznie podziękować. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Tamaryszku, bardzo piękne życzenia – dziękujemy! :)
    Nadzieja i Obietnica są nam bardzo teraz potrzebne (walczymy o nasze mieszkanie zrujnowane po ubiegłorocznej powodzi). :)
    Dla Ciebie i Twoich bliskich także radosnych, ciepłych, rodzinnych Świąt, pełnych nadziei i tego, co najpiękniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  37. Czy ja też mogę?
    Pięknie pachnie Waszą kawą, a do tego zapach ten doprawiony jest ciepłem i czułością domowego ogniska...

    OdpowiedzUsuń
  38. Ba! Ja mam ochotę, ochoczo więc przyłączę się ;) Kawę piję namiętnie, bo do czytania pasuje równie dobrze jak herbata. Lubię mieć książkę w ręce, a pod ręką COŚ (do wypicia, przegryzienia). We Wrocławiu wiele nie poczytałam (nadrabiałam w drodze powrotnej, jako że prowadził Piotr). Po całodziennym zwiedzaniu i spacerach, po wieczornym piwie lub winie i kąpieli zasypiałam jak niemowlę. Fakt, że z głową na książce :) Dzisiaj zamierzam cały dzień czytać!
    Spotkaniom, które z wirtualnych (blogowych) zmieniają się w rzeczywiste także mówiłam "nie", ale teraz wiem, że nie miałam racji. Wielu bardzo ciekawych ludzi pisze ciekawe blogi i ich poznawanie w realu jest równie wartościowe.

    OdpowiedzUsuń
  39. Olu, dla mnie dobrze przyrządzona kawa smakuje jak obietnica. Degustacja takiej kawy to czysta przyjemność, nie tyle fizyczna, ile duchowa. A możliwość podzielenia się tą obietnicą z tak wybornym gronem to podwójna przyjemność. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. :-)