17 maja 2010

Żywioł

Gűnter Grass
Powódź


Przeczekamy deszcze,
choć przyzwyczailiśmy się
stać za firanką, niewidzialni.
Łyżka stała się sitem, nikt już nie odważy się
wyciągnąć ręki.
Płynie teraz ulicami wiele
z tego, co w suchy czas starannie chowano.
Jak niemiło oglądać zużytą pościel sąsiada.
Często stajemy przed wodomierzem
i porównujemy nasz niepokój jak zegarki.
Co nieco można wyregulować.
Lecz kiedy zbiorniki się przepełnią,
odziedziczona miara zapełni się,
będziemy musieli się pomodlić.
Piwnica jest zalana,
skrzynie wynieśliśmy na górę
i sprawdzamy zawartość z listą.
Jeszcze nic nie zginęło.
Ponieważ woda wkrótce na pewno opadnie,
zaczęliśmy szyć parasole słoneczne.
Bardzo trudno będzie znów przejść przez plac,
wyraźnie z ołowiano-ciężkim cieniem.
Z początku brak nam będzie zasłony
i często będziemy schodzić do piwnicy,
by przyglądać się linii
pozostawionej przez wodę.

przełożyła Maria Krysztofiak

















źródło zdjęć
źródło zdjęć 

Dopisek z 21 maja: 
W gminie Lanckorona wskutek długotrwałych opadów powstały bardzo groźne osuwiska  o znacznym obszarze. W rejonie powstałego osuwiska zniszczeniu uległo 30 budynków, a zagrożonych jest jeszcze kilkadziesiąt domów; gmina zwraca się z apelem o pomoc dla mieszkańców Lanckorony. Zwały ziemi ze zbocza obsuwają się i mogą zawalić poniżej usytuowane budynki. Osuwisko w miejscu uszkodzonych budynków bez przerwy powiększa swoje rozmiary, powstają nowe głębokie szczeliny, tąpnięcia i przesuwające się zwały ziemi. 
My możemy ewentualnie osuszyć i wyremontować swoje mieszkanie, a ci ludzie stracili wszystko... :-(

29 komentarzy:

  1. u mnie rymowanka .. deszczowo-pogodowa-ech...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest już powódź??? Moje google nie są zbyt wymowne w tym temacie, ale obrazy są lekko straszliwe. Ojej

    Zyczę, żeby szycie tych parasoli słonecznych nastąpiło jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma jeszcze powodzi, są podtopienia i rozlewiska, w niektórych rejonach Bielska woda zalała posesje, piwnice i podtopiła domy. Większość ulic jest nieprzejezdna, drogi zamieniły się w rzeki. Niektóre rzeki wylały. Całą noc jeździły wozy straży pożarnej i wozy policyjne na sygnale. Około pierwszej rozległ się alarm ostrzegawczy.
    Nasze mieszkanie zostało zalane w ubiegłym roku podczas powodzi – jeszcze się nie wprowadziliśmy po remoncie, a już mamy powtórkę z ubiegłego roku. Kamieniczanka, mała rzeczka płynąca w pobliżu, przybrała i w nocy zaczęła się przelewać. Modlę się o to, by przestało padać.

    OdpowiedzUsuń
  4. W opisie gg mój przyjaciel z chóru, który doktoryzuje się z metrologii na uniwerku, ma opis, że na południu powódź - monitoring, oby mu ten opis zdechł!

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. Upiornie na zewnątrz. Mój synek już szaleje w domu... wyjść się nie da!

    OdpowiedzUsuń
  6. Żywioły są niesamowite. Jedna chwila i nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdjęcia powodzi, przerażające... Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby taki żywioł dotarł do mnie. Brrr... Niech te deszcze wreszcie się skończą, ile można?? I to zimno. Nie dla mnie...

    Pozdrawiam :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Och jej, Twoja rzeczowa relacja powoduje aż ciarki na plecach. I nawet nie moge napisac na pociechę, że bedzie lepiej, bo u nas pogoda nadal pod psem, a to zwykle od nas idzie w wasze strony. Mam tylko nadzieję, że wszystko niedługo się dobrze (sucho) skończy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ech. Nie mam już siły do tego deszczu.

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie też nie najlepiej. :( Wisła jeszcze nie wylała, ale kiedy rankiem udałam się, by ją zobaczyć, to zaniemówiłam... Żadne zdjęcie tego nie odda... Straszne. Ja też modlę się, by przestało padać.

    OdpowiedzUsuń
  11. w Krakowie Wisła też juz bardzo nieciekawa, a ja cierpnę na myśl co tam na podkarpaciu u rodziców będzie, więc w bólu sie łączę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ach te przypadki...
    Niemal w tym samym czasie napisaliśmy na swoich blogach o żywiołach.
    (Wprawdzie nieco innych, ale jednak ;) )

    OdpowiedzUsuń
  13. Niepiękny żywioł pięknie opisany przez Gűntera Grassa - trzeba mu to przyznać. Brrr, zimno! Może jakiś wiersz o suszy, pustyni??;-). A moja najmłodsza Kasienia na wycieczkę jedzie w tym tygodniu - oj,oj,oj - co to będzie, co to będzie???

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas w nocy, prócz ulewnego deszczu, była jeszcze straszna wichura, która na osiedlu powaliła dwa duże drzewa. O północy strażacy z piłami spalinowymi uwijali się ze skutkami nawałnicy.
    Nasza mała rzeczka wylewa. Coś nieprawdopodobnego. Wisła za chwilę wyjdzie z brzegów. Nie jest dobrze.
    Oby już przestało padać.
    Małopolska podczas zimy ucierpiała. Zniszczone są lasy. Zalegający, mokry śnieg wyrywał drzewa z korzeniami, załamywał dość grube pnie wysokich drzew. Lasy są bardzo poniszczone, a teraz to...
    Co się dzieje? I gdzie to ocieplenie klimatu?
    U nas to nawet porządnego ocieplenia być nie może :)

    Jolu, mam nadzieję, że powódź do Was nie dotrze i że wreszcie zamieszkacie u siebie.

    Będę trzymać kciuki!!!!!!!!!!!!!!

    P.S. Jak zwykle musiałam poprawiać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Te deszcze to koszmar jakiś...:(

    OdpowiedzUsuń
  17. trzymajcie się kochani!!! Widok okropny, aż strach z domu wychodzić, czy żywioł mocniej nie zaatakuje :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo wam wspólczuje tej placzliwej pogody i jesli bym tylko miala taka moc, to chetnie bym podzielila sie z wami naszym sloneczkiem. Ta woda na zdjeciach wzbudzila we mnie dreszcze. Nie wyglada to ciekawie.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochani, bardzo dziękujemy za komentarze i ciepłe słowa dodające otuchy. Cały czas pada. W naszym regionie przygotowywana jest ewakuacja około 1500 osób, na wypadek, gdyby spełnił się czarny scenariusz: ma padać przez 48 godzin i woda w rzekach przybiera z godziny na godzinę. Do niektórych miejsc można dotrzeć tylko łodzią. Nasza Kamieniczanka na razie nie przybiera i mieszkanie wydaje się w miarę bezpieczne, ale... lęk pozostaje. Z żywiołem nie ma żartów. I trudno przewidywać, co się jeszcze może wydarzyć.
    Pozdrawiamy was bardzo ciepło. Oby przestało padać...

    OdpowiedzUsuń
  20. Straszne są te zdjęcia. U mnie pod Krakowem jeszcze nie jest tak źle, ale w samym mieście już trochę nieciekawie. Trzymaj się. Niech wreszcie przestanie padać...

    OdpowiedzUsuń
  21. Jolu, wlasnie czytalam twoje komentarze na moich blogach, za ktore dziekuje baaaaardzo. Tylko.....nie za bardzo rozumiem o jakie zdjecia zakladek prosisz, bo jesli chodzi o blog, zawsze tam te zdjecia umieszczam. Bardzo cie prosze o sprecyzowanie, bo nie chce cie zawiesc; kathryn.g@hotmail.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeszcze raz do wszystkich dotkniętych tym paskudnym żywiołem: Trzymajcie się Kochani!!!
    :(

    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  23. trzymajcie się Wszyscy !!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Natura jest nieobliczalna...a żywioł wody...przerażający choć woda nam niezbędna do życia!Trzymaj się cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Niech wreszcie u was przestanie padac!!! Bardzo sie o was martwie!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Obrzeża mojej dzielnicy sa podtopione, wczoraj straż pompowała deszczówke by tramwaj mój dojeżdzać do sąsiednich Mysłowic. Z mostu na Przemszy widać rozlewisko ciagnące się do historycznego Trójkąta Trzech Cesarzy.

    OdpowiedzUsuń
  27. Kochani, dziękujemy. U nas na razie spokojniej, ale to, co się dzieje dalej, poniżej nas, budzi grozę. :-(

    Magda, trzymaj się dzielnie.

    Pozdrawiamy serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Takie sytuacje są szczególnie dramatyczne, bo wobec takiego żywiołu człowiek czuje się bezradny.. I ten lęk o jutro, co przyniesie...

    Jolu, trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. :-)