21 stycznia 2010

Franklin mówi "kocham cię"

Jeśli chcesz sprawić radość swojej pociesze, a przy okazji sprawić radość sobie,  przeczytaj  jej książkę  "Franklin mówi 'kocham cię'".
Ta opowiastka z serii o Franklinie jest teraz jedną z naszych ulubionych książeczek do zasypiania. Od kilku tygodni uczestniczy aktywnie – o ile można tak powiedzieć o lekturze –  w rytuale czytania Tatiance do snu. Nasza pociecha zabawnie przekręca imię tytułowego bohatera – w rozmowach o książkach autorstwa Paulette Bourgeois i Brendy Clark żółwik staje się Falklinem. Franklin (Falklin) zainspirował naszą córkę. Historyjka zobrazowała Tatiance emocje, które towarzyszą mówieniu o miłości do bliskiej osoby. Jak ją wyrazić? Franklin chce to zrobić inaczej niż zwykle, zbliżają się bowiem urodziny jego mamy. A Franklin uważa, że ma najwspanialszą mamę na świecie. Zdaje sobie jednak sprawę, że  jego skromne oszczędności nie wystarczą, by kupić mamie coś wyjątkowego w prezencie. Pyta o radę przyjaciół, ale każdy z pomysłów wydaje mu się zbyt banalny, by móc za ich pomocą okazać mamie siłę swojego uczucia. W dniu jej urodzin Franklin postanowił wykorzystać wszystkie zasłyszane rady przyjaciół: przygotowuje solenizantce śniadanie i przynosi jej do łóżka, wręcza mamie kwiaty, laurkę. Najwięcej radości sprawił  jej jednak własną, wymyśloną przez siebie niespodzianką: kiedy mocno się do niej przytulił i powiedział: "Mamo, kocham cię". Jest to prosta książeczka opowiadająca o niezwykłych doznaniach: miłości, wdzięczności i wzruszeniu, które udzieliły się zarówno mojej małej Tatiance – gdy tuż po zakończeniu lektury, idąc za przykładem Franklina, mocno mnie objęła i powtórzyła za bohaterem książki jego miłosne zaklęcie – jak i mnie, gdy trzymając w objęciach swoją małą kruszynkę, czułam, jak łezki spływają mi po policzkach. Chciałoby się w takich momentach zakrzyknąć: "Chwilo, jesteś piękna, trwaj wiecznie".

Czego jeszcze można się nauczyć, czytając opowiastki o Franklinie? Tego, że podczas burzy nie wolno stać pod drzewem, że prezenty gwiazdkowe daje się z serca, a nie na odczepnego, że na dzidziusia długo się czeka, że warto mieć własne zdanie, że trzeba dotrzymywać sekretów, że nie wolno szperać w szafach w poszukiwaniu prezentu urodzinowego, że z okazji urodzin nie można zaprosić wszystkich kolegów do wesołego miasteczka, bo rodzice nie mają tyle pieniędzy – nie sposób wymienić wszystkich nauk płynących z tekstu poszczególnych tomików. (zob. Klub Franklina, online)
A powstało ich, jak dotąd, aż trzydzieści jeden. Książki o sympatycznym żółwiku przetłumaczono na siedemnaście języków. Dlatego mogą je czytać dzieci prawie na całym świecie. Paulette Bourgeois napisała wiele innych książek dla dzieci, ale to właśnie seria o Franklinie stała się najpopularniejsza.


Paulette Bourgeois, Franklin mówi "kocham cię", ilustracje Brenda Clark , tłum. Patrycja Zarawska, wydawnictwo Debit

2 komentarze:

  1. Sympatyczne:) dzieci mają taki okres w zyciu, że albo mówią nonstop kocham Cię, albo nie lubię Cię. Moja na szczęście mówi to pierwsze... ciężko by mi się zrobiło na serducho, słysząc to drugie:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za odwiedziny. I za komentarz. Faktycznie, maluszki mają czasem zaskakująco zróżnicowane reakcje emocjonalne. Moja córcia raz jest kochana i przylepka, a innym razem – na odwrót. Ale tę książeczkę bardzo lubi. I ku mojej radości chętnie naśladuje tytułowego bohatera. Pozdrawiam ciepło. :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. :-)